strona główna > wprowadzenie
Obecnie mamy w Imperium rok 938. Dawne sojusze przepadły. Dawno sojusznicy nie są już godni zaufania. Dawni wrogowie ostrzą broń wyglądając świtu, z którym nadejdzie bitwa. Bitwa, która pochłonąć może wszystko.
Sytuacja nie była jednak taka zawsze. Wszystko się jednak zmieniło w czasie tej przeklętej przez qeylISa wojny domowej. Zachęcone przez Romulan siostry zdrajcy Durasa przeciwstawiły się nominacji Gowrona na Kanclerza i zdołały zebrać poparcie innych rodów równie zdradzieckich jak ich. Chociaż ich siły nie były znaczne wydały wojnę koalicji Gowrona, który jako wcześniejszy samotnik w polityce miał bardzo wąskie poparcie. Na mocy traktatu sojuszniczego zwrócił on się, więc o pomoc do Zjednoczonej Federacji Planet, gdyż według klingońskiego prawa Imperium to Kanclerz a ci, co mu się sprzeciwiają to przeciwnicy Imperium. Niestety, federacyjne prawa postrzegały to inaczej. Według Federacji wojna domowa to wewnętrzna sprawa Imperium, zostawili, więc Gowrona samego. Posunęli się nawet do porzucenia oficera Gwiezdnej Floty, aby tylko nie stanąć po stronie Kanclerza. Gowron staną, więc do wojny sam.
Chociaż jego wojska miały na ogól przewagę taktyczną i odnosiły zwycięstwa pomimo przewagi liczebnej wroga – idealny przykład na przewagę osób honorowych nad zdrajcami – zasoby wroga zdawały się niewyczerpane. Nawet jak niszczono gdzieś bazę zdrajców w ciągu krótkiego czasu pojawiała się tam znowu. Z początku nie wiedziano jak udaje im się osiągać coś takiego, dość szybko jednak Gowron domyślił się, że siostry muszą mieć wsparcie z zewnątrz. Kanclerz wiedział, że żaden z Rodów nie bawiłby się w takie zagrywki, pozostawało, więc inne państwo. Inne potężne państwo biorąc pod uwagę ilość środków, jakie musiało przekazywać przeciwnikom Kanclerza. Zważywszy na wcześniejsze kontakty rodziny zdrajcy z Romulanami, o których wiedzieli tylko nieliczni Goawron wysłał swoje siły na granicę z Imperium Gwiezdnym w celu dowiedzenia jego wkładu w ten konflikt.
Po brawurowej akcji na terenach wroga, siłom Kanclerza udało się zdobyć potrzebne dowody oraz zeznania kilku oficerów romulańskiej Marynarki Gwiezdnej. Z takimi dowodami Gowron spokojnie ujawnił wcześniej posiadane informacje – o masakrze na Khitomer, o oskarżeniu Mogha itd – oraz nowo poznane fakty. Na samym początku efekt był odwrotny niż zakładano: niektóre rody, które również były jakoś powiązane z Romulanami, lub po prostu nie wiedziały, co to Honor uznały, że pomoc Imperium Gwiezdnego świadczy tylko o potędze rodu Durasa. Na szczęście większość nie zgodziła się z nimi, aby mówić krótko. Neutralne do tej pory Rody i SO nieomal w ciągu jednego dnia dołączyły do sił Kanclerza atakując zdrajców na całej długości linii frontu, spychając ich bezustannie w stronę granicy z Romulanami. Straty w okrętach i wojownikach zmniejszyły dodatkowo bunty oficerów, którzy wcześniej służyli rodowi Durasa przekonani o honorowości ich sprawy. Kiedy jednak prawda wyszła na jaw bunty i przejęcia władzy w oddziałach czy na okrętach przez lojalistów stały codziennością. Jako efekt tego wszystkiego wojna skończyła się w pięć dni.
W ciągu ostatniego dnia jednak siostry Durasa uzyskały dodatkową pomoc: romulańskie okręty pod dowództwem Seli dołączyły do bitwy po ich stronie. Było to pierwsze otwarte wkroczenie Romulan w ten konflikt i oznaczał według wszelkich definicji ingerencje zewnętrzną. Gowron, więc wezwał Zjednoczoną Federacje Planet do wypełnienia swoich zobowiązań wynikających z sojuszu, Rada Federacji jednak odmówiła. Mimo, że była to wyraźna zewnętrzna ingerencja i atak na Imperium, władze federacji uznały, że odpowiadają oni tylko na uderzenie klingońskie, które wyjawiło wsparcie Imperium gwiezdnego dla rodu Durasa. Kanclerz nie przyjął tego wyjaśnienia i uprzedził, że jeśli Gwiezdna Flota nie pomoże flocie Imperium według założeń traktatu, który Federacja podpisała z własnej woli będzie to jednoznaczne z jego złamaniem. Powiedział, że mogli zasłaniać się wewnętrzną sprawą wcześniej i nie kiwać nawet palcem, kiedy ich sojusznicy walczą i giną, teraz jednak sytuacja zmieniła się diametralnie. Nie zmieniło to jednak decyzji polityków z Rady Federacji.
Imperium zostało, więc same w konfrontacji ze swoim najstarszym wrogiem, jeśli nie liczyć Her'qów. Przez kilka miesięcy wojna między oboma Imperiami ograniczała się do wzmożonych rajdów na przygraniczne placówki, głównie bez rezultatu. A przynajmniej tak to miało wyglądać. Siły klingońskie, bowiem seria niby nie skoncentrowanych ataków osłabiły odpowiednio obronę Romulan oraz odciągnęły siły Marynarki Gwiezdnej od swojego głównego celu.
W przeddzień rozpoczęcia ofensywy Gowron ogłosił całkowite zerwanie traktatów z Federacją w obliczu ich zdrady w obliczu wroga. Chciał w ten sposób dać dodatkową motywacje do walki swoim wojskom i osiągną ten cel. Klingońskie Siły Obronne jednym szturmem zajęły graniczny układ Derex, poczym podzieliły się na trzy grupy. I kiedy połowa floty została na Derex umacniając ten układ przed kontratakiem Marynarki Gwiezdnej dwie pozostałe grupy zaatakowały i obróciły w gruzy romulańskie kolonie na Otha I i D'Korin III. Następnie zawróciły i zastawiły pułapkę na uderzenie Marynarki Gwiezdnej mające odbić Derex i wraz z głównym trzonem floty z łatwością zdziesiątkowały romulańskie siły. Ze zbyt dużą łatwością. Romulanie wysłali tam, bowiem tylko nieliczne, słabo wyszkolone siły, zaś główny trzon ich floty w tym czasie obrał kurs na Klach D'kel Brakt zamierzając odbić dawno utracone kolonie. Na szczęście ciężkie fortyfikacje układu oraz I.K.C. Hegh'ta pod dowództwem kapitana Kurna oraz I.K.C T'Moth pod dowództwem jego brata, komandora Worfa zdołały na tyle długo wiązać Marynarkę Gwiezdną, aby przybyły posiłki.
W efekcie tej pierwszej ofensywy Klingoni zdobyli nowy przyczółek, zdewastowali dwie kolonie wroga a B'Rele przez powstałą wyrwę w obronie granicznej bez przeszkód zaczęły buszować w dużej liczbie za linią frontu atakując romulańskie linie żeglugowe. W dodatku na czas informowały KSO o wszelkich próbach koncentracji Marynarki Gwiezdnej niezbędnych przed uderzeniem odwetowym. Kiedy klingońska flota znowu ruszyła kierując się w stronę bardziej witalnych układów Imperium Gwiezdnego, romulański Senat wystosował prośbę o zawieszenie broni i rozpoczęcie negocjacji pokojowych. Wysoka Rada wiedziała jednak, że miało to na celu tylko i wyłącznie zyskanie na czasie, aby Marynarka Gwiezdna mogła się przegrupować i wytoczyć prawdziwa kontrofensywę. Dlatego Gawron nie zgodził się na zawieszenie broni, przedstawił jednak Senatowi żądania Imperium Klingońskiego. Zakomunikował, że wojna będzie trwała dalej, ale jak się zgodzą na warunki to wiedzą gdzie wysłać wiadomość. Zajęło to Romulanom kilkanaście dni, ale w końcu się zgodzili, na co na pewno wpływ wywarła koncentracja floty Konfederacji Gorn na granicy z Imperium Gwiezdnym. Na mocy nowego traktatu Romulanie przekazali wyłączną kontrolę nad układem Derex Imperium Klingońskiemu, wypłacić jednorazowe wojenne reperacje oraz zobowiązało się nie atakować go przez okres dwudziestu klingońskich lat.
Nikt w Imperium nie wierzył jednak w to, że Romulanie dotrzymają tych warunków dłużej niż potrzebuje na reorganizacje, odzyskanie sił i odpowiednie przygotowania do wojny, chciano jednak wykorzystać ten czas na odbudowę po wojnie domowej, połatanie luk w obronie z Imperium Gwiezdnym, wzmocnienie obrony na granicy z Federacją oraz własna reorganizacje. W półtora miesiąca później cały kwadrant został zaszokowany nową wiadomością: Imperium Klingońskie podpisało pakt obronny z Konfederacją Gorn. Nie był to sojusz jak z Federacją, na którym Klingoni się zawiedli. Zamiast tego było proste zapewnienie, że w razie jakiegokolwiek wewnętrznego lub zewnętrznego ataku przez Romulańskie Imperium Gwiezdne na którekolwiek z tych dwóch państw drugie automatycznie włączy się do wojny po stronie sojusznika.
Nie wiadomo, czy ów sojusz miał w tym swój udział, ale póki co Marynarka Gwiezdna nie zaczęła nowej ofensywy, choć linie obronne zdołali już odbudować.
Sytuacja w głównych potęgach obu kwadrantów w momencie początku fabularnego umiejscowienia serwisu – 104 dzień 938 roku (15 czerwca 2370, data gwiezdna 47450.8)
Imperium Klingońskie: Imperium Klingońskie zdołało się już odbudować po wojnie domowej a jego linie obronne przy granicy z Romulańskim Imperium Gwiezdnym wróciły do stanu sprzed konfliktu między tymi państwami.
Wewnętrznie, jednak Imperium zmieniło się znacznie. Wielkie armie i floty Rodów poszły w zapomnienie. Gawron nie miał zamiaru pozwolić na kolejną wojnę domową, oraz na marnowanie wielu wojowników oraz statków na konflikty pomiędzy Rodami. Z tego też względu zaproponował on aby lwia część floty i armii przeszła na rzecz Klingońskich Sił Obronnych. Każdy ród mógłby mieć tylko maksymalnie 20 statków i 10 000 wojowników, przy czym żaden statek nie mógł być dłuższy, szerszy lub wyższy niż 500 metrów. Do tego wszystkie instalacje, stocznie i biura konstrukcyjne z rąk prywatnych przeszły pod zarządzanie państwowe. Normalnie takie zmiany musiały by zając wiele czasu i musiały być mniej radykalne, jednak zdrada rodu Durasa, odmówienie pomocy przez Federacje i wojna z Romulanami dała Gawronowi odpowiednie argumenty oraz poparcie aby przeforsować reformy w takiej formie. W efekcie siły zbrojne Rodów stanowią obecnie zaledwie mały procent potencjału bojowego Imperium, niewiele większy niż siły ras członkowskich. Zapewne obie formacje będą w razie wojny jedynie patrolować wewnętrzne tereny Imperium, ofensywę zostawiając paradoksalnie Siłom Obronnym.
W efekcie, jako, że walki pomiędzy rodami stracą znacznie na intensywności należy oczekiwać, że gospodarka Imperium znacznie zwiększy swoją wydajność, choć gwałtowne przerwanie handlu z Federacją na pewno odbije się na niej negatywnie. Na szczęście handel z Konfederacją Gorn, w tym handel technologią, rokuje nadzieje, że efekty zerwania sojuszu z Federacją zostaną gospodarczo mniej odczute. Politycznie jednak Imperium straciło wiele. Sojusz ze Zjednoczoną Federacją Planet, najbardziej pacyfistycznym w ogólnych pojmowaniu ze znanych państw dawał Imperium w oczach wielu innych narodów dowód stabilności i normalizacji stosunków. Skoro, bowiem Klingoni byli zdolni zjednoczyć się z kimś, tak od nich różnym, musieli być również w stanie porozumieć się z każdym. Zaplecze naukowe, jakie posiadała Gwiezdna Flota i inne organizacje natomiast zapewniało Klingonom dostęp do najistotniejszych danych fenomenach, nowych układach i ogólnych naturalnych zagrożeniach, bez konieczności prowadzenia nad nimi własnych badań i własnego ich poszukiwania. Nie bez znaczenia dla ogólnej sytuacji Imperium Klingońskiego pozostawała też siła militarna Gwiezdnej Floty, z która każdy musiał się liczyć. Teraz natomiast, pozbawione tego wszystkiego a do tego zmuszone również do obrony przed niedawnym sojusznikiem Imperium zdaje się o wiele słabsze niż było. Na szczęście szybka i zwycięska wojna z Romulańskim Imperium Gwiezdnym skutecznie ostudziła zapędy ewentualnych agresorów, natomiast zaczynające się pojawiać plotki o tym, że Klingoni ponownie zamierzają wkroczyć na wojenną ścieżkę sprawiają, iż pomniejsze potęgi kwadrantu Beta starają się wyglądać jak najmniej prowokująco.
Zjednoczona Federacja Planet: Gwiezdna Flota zdołała już kompletnie odbudować się po laniu zadanym jej przez Borg parę lat temu. Niestety dla Federacji, w gwałtownie zmienionej sytuacji militarnej w kwadrantach Alfa i Beta jest to o wiele za mało. Wiedząc o tym starsi stażem admirałowie zdołali przekonać Prezydenta i Radę, że konieczne jest powrócenie w polityce obronnej do założeń z lat 90'tych ubiegłego stulecia. Dodatkowo, nie chcąc znowu stać sama Federacja bardzo szybko podpisała sojusz z Tholianami. Biorąc pod uwagę ksenofobie tej rasy wystarczy powiedzieć, że pozostałe państwa obu kwadrantów były więcej niż zdziwione. Przypuszcza się, że warunki gospodarczego, jakie zaoferowała Rada Federacji musiały być więcej niż przystępne dla Tholian, niezbyt życzliwe Federacji osoby zaś mówią nawet o przekazywaniu technologii. Niema jednak na to żadnych dowodów i są to tylko plotki.
Na szczęście dla Federacji, jest ona w dość bezpiecznej pozycji i powinna mieć dość czasu, aby dostosować swoje wojska do nowej sytuacji. Niedawno podpisany traktat zakończył wojnę z Unią Cardassiańską i chociaż Federacja musiała oddać więcej koloni niż sądziła, nie mogła też nakłonić cardassiańskiego Centralnego Dowództwa do zaprzestania okupacji Bajor. W dodatku niektórzy admirałowie sądzą, że Cardassianie chcą tylko zyskać czas na unowocześnienie floty i przyszykowanie jej do nowej ofensywy, liczą jednak, że do tego czasu Gwiezdna Flota, również się zreorganizuje.
Po drugiej stronie Federacji sytuacja wygląda podobnie. Co prawda niedawne dwie wojny osłabiły Imperium Klingońskie a zerwanie sojuszu zmusiło je do skierowania okrętów na misje które wcześniej były traktowane przez Klingonów po macoszemu, jednak klingońska gospodarka pokazała iż potrafi bardzo łatwo radzić sobie z kryzysami. Co prawda sojusz z Tholianami pozwolił Gwiezdnej Flocie odetchnąć, jako że Klingoni raczej nie będą ryzykować wojny mając słabiej broniona granice z ewentualnym wrogiem. W przypadku wojny, bowiem okręty Federacji mogłyby przez tereny Tholian wtargnąć do Imperium na tyły granicznych linii obronnych w podobny sposób, w jaki Trzecia Rzesza w czasie Drugiej Wojny Światowej przez tereny Belgii i Holandii wbiła się na tereny Francji. Z tą różnicą, że w tym przypadku 'Belgowie' i 'Holendrzy' nie przeszkadzaliby a wręcz pomagali 'Niemcom'. Pozostaje jednak tylko kwestią czasu nim Klingońskie Siły Obronne ufortyfikują odpowiednio granicę Imperium z Tholianami likwidując to zagrożenie. Podobnie jak w przypadku Cardassian, Admiralicja Gwiezdnej Floty liczy, że w tym czasie zdoła zreorganizować siły zbrojne.
Romulańskie Imperium Gwiezdne stanowi jak zawsze zagadkę dla Federacji. Wiedzą, że Marynarka Gwiezdna poniosła klęskę w walce z Klingońskim Siłami Obronnymi, poziom strat, jakie poniosła jest jednak nieznany. Wiadomo natomiast, że Romulanie od lat chcieli złamania sojuszu Federacji z Imperium a teraz, kiedy to się już stało na pewno będą chcieli skorzystać z okazji. Admirałowie Gwiezdnej Floty są tego pewni, zastanawiają się tylko, na kogo Romulanie uderzą a fakt, że niedawno zostali pobici przez Klingonów, dodatkowo osłabionych po wojnie domowej sprawa, że obawiają się, że to nie Imperium Klingońskie będzie celem. Tym bardziej, że Gornowie na pewno włączyliby się do wojny po stronie nowych sojuszników.
Romulańskie Imperium Gwiezdne: Stan Imperium Gwiezdnego jest jak zwykle słabo znany. Co by złego o Romulanach nie mówić, są ekspertami w ukrywaniu informacji o sobie przed wrogami. Dlatego wszystko można oprzeć tylko na domysłach i mniej lub bardziej konkretnych raportach wywiadu.
Imperium Gwiezdne poświeciło sporo środków w nieudolną próbę przejęcia władzy w Imperium Klingońskim, zaś krótka, ale brutalna wojna z Klingonami jaka była efektem tej próby poważnie nadszarpnęła siły Marynarki Gwiezdnej oraz nadwerężyła linie gospodarcze na całym przygranicznym obszarze i części obszarów wewnętrznych. Niemniej jednak, Romulanie nie wyszli z całego tego zamieszania bez korzyści. Mówiąc prawdę osiągnęli dzięki niemu coś, o czym marzyli od dekad: sojusz pomiędzy Imperium Klingońskim a Zjednoczoną Federacją Planet obrócił się w proch. Oznaczało to poważną zmianę równowagi sił na korzyść innych państw, zwłaszcza graniczącego z oboma potęgami Imperium Gwiezdnego.
Pewnym więc jest, że Romulanie spróbują skorzystać z tej okazji. Póki co mogła ich wstrzymywać odbudowa po laniu jako otrzymali od Klingońskich Sił Obronnych, jednak jak wskazują raporty to się już skończyło. Dlatego Klingoni, Breenowie, członkowie Federacji i wiele innych ras zadaje sobie krótkie pytanie: które z nas będzie celem następnej romulańskiej ofensywy?
Najbezpieczniej w tej kwestii mogą czuć się Klingoni i Gornowie. Niedawna przegrana, z Klingonami, może sprawić, że Marynarka Gwiezdna nie będzie wyglądała z ochotą na kolejne starcie z KSO, zaś w przypadku ataku na Konfederacje Gorn właśnie na to by mogła liczyć. W drugą stronę, jeśli spróbują skupić się na walce z Klingonami nieomal na pewno będą mogli liczyć na flankujący atak Konfederacji.
Unia Cardassiańska: Unia wyszła z całego tego zamieszania najlepiej. Nie brała w żaden sposób udziału w walce w Imperium Klingońskim, nie była też związana z nim sojuszem, przez co nie straciła nic. Zyskała zaś sporo. W wyniku upadku sojuszu pozycja Zjednoczonej Federacji Planet stała się o wiele słabsza, przez co nie mogła ona przeforsować w rozmowach pokojowych z Cardassianami wszystkich swoich celów. Jednym, efektem tego jest dalsza okupacja Bajor. Drugim to, że Strefa Zdemilitaryzowana zawiera mniej Cardassiańskich a więcej Federacyjnych koloni. Za te cenę, Federacja kupiła jednak pakt pokojowy, kończący wojnę trwającą blisko piętnaście (ponad 20) lat.
Jednak wiele osób zadaje sobie pytanie ile tak naprawdę ten pakt jest wart. Cardassianie mogli chcieć tylko zyskać na czasie, aby rozwinąć swoja technologię i rozbudować flotę przed kolejną wojną. Możliwe jednak, że zadowolą się korzyściami płynącymi ze Strefy Zdemilitaryzowanej oraz możliwości spokojnego odzierania z surowców Bajor i innych podbitych planet. Tylko czas pokaże jak jest naprawdę.
Niemniej jednak, prawie każdy wie, że pokój jest jak ciężarek wiszący na cienkim sznurku na bardzo ostrym nożu. Wystarczy jeden incydent, aby coś szarpnęło za ten ciężarek...